- Nie mógł pan słyszeć Żaden
invest komfort |wierszyki |Sok Noni

„— Nie mógł pan słyszeć. Żaden handlarz obrazów nie chce wystawić jego prac. A jednak to wielki malarz.
— Chciałbym go poznać.
— Możemy pójść potem do niego. A teraz proponuję, abyśmy poszli na kolację do Bruanta. Ma pan pieniądze Bo ja mam tylko dwa franki w kieszeni. Flaszkę z absyntem zabierzemy w każdym razie ze sobą. Proszę schodzić. Ja potrzymam lampę, aby pan nie skręcił sobie karku na schodach.
Była godzina druga w nocy, kiedy stanęli pod domem Seurata.
— Czy pan się nie lęka, że go obudzimy — spytał Vincent.
— Ależ nie. Pracuje po nocach. I przez większą część dnia. Mam wrażenie, że ten człowiek w ogóle nie sypia. To ten dom; własność jego matki. Powiedziała mi ona pewnego razu „Mój syn chciałby malować. Dobrze, niech maluje. Mam dość pieniędzy na nas dwoje. Byleby był szczęśliwy." To wzorowy syn. Nie pije, nie pali, nie klnie, nie wałęsa się po nocach, nie ugania za kieckami i nie wydaje pieniędzy na nic poza malarstwem. Jego jedynym grzechem jest malarstwo. Ma podobno metresę i syna, którzy mieszkają gdzieś w pobliżu, lecz nigdy o nich nie mówi.
.— Ciemno w oknach — zauważył Vincent. — Jak się dostaniemy do niego nie budząc wszystkich domowników
— Georges mieszka na poddaszu. Przypuszczalnie z drugiej strony zobaczymy światło. Ciśniemy mu w okno kamykiem. Nie, lepiej ja to zrobię, bo jeżeli rzuci pan niecelnie, to może trafić w okno na trzecim piętrze i obudzić jego matkę.“(4)



Toto Mix |miedź |hurtownia zabawek